Poseł Sławomir Zawiślak, podzielając liczne, krytyczne opinie, podobnie jak i inni posłowie Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość był i jest przeciwnikiem wprowadzania w życie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej, finansowanych ze środków publicznych, która dotyczy, m.in. rolników.

Wobec decyzji posłów koalicji PO-PSL, którzy opowiedzieli się za jej uchwaleniem, poseł głosujący przeciwko tej ustawie dodatkowo postanowił przedstawić swoje poglądy poprzez opublikowanie artykułu prasowego, który ukazał się na łamach prasy regionalnej.

Poseł ma jednocześnie nadzieję, że ustawa ta skierowana do Trybunału Konstytucyjnego – zgodnie z opinią KP Prawo i Sprawiedliwość, NSZZ Solidarność RI i innych organizacji i środowisk rolniczych - zostanie uznana za niekonstytucyjną, a tym samym zostanie stworzona możliwość naprawienia występujących obecnie w niej błędów i uchybień.

W załączeniu artykuł prasowy.

                                                                    PRAWO NA CHYBCIKA PO PIENIĄDZE ROLNIKA

 

      W październiku 2010 r., Trybunał Konstytucyjny orzekł, że dotychczasowe rozwiązania przyjęte w ustawie o świadczeniach opieki zdrowotnej, finansowanych ze środków publicznych, wedle których składki na ubezpieczenia zdrowotne rolników są finansowane z budżetu państwa - niezależnie od osiąganych przez rolnika przychodów, są niezgodne z Konstytucją. Z uwagi na bardzo duże znaczenie unieważnianych przepisów – wszak na nich opiera się system ubezpieczeń zdrowotnych rolników – Trybunał odroczył wejście w życie swego orzeczenia aż o 15 miesięcy. Ten rok i kwartał to czas, jaki sędziowie Trybunału dali Rządowi PO-PSL i Sejmowi na przygotowanie i uchwalenie nowych przepisów prawa, regulujących kwestę ubezpieczeń zdrowotnych rolników w taki sposób, by były one zgodne z ustawą zasadniczą – wychodziły naprzeciw orzeczeniu Trybunału.

     Dziś można śmiało stwierdzić, że te 15 miesięcy to czas stracony. Dlaczego? Ustawa trafiła do Sejmu dopiero w styczniu 2012 r. i po skandalicznie krótkiej, bo niespełna trzydniowej procedurze, została uchwalona. Po odrzuceniu merytorycznych poprawek PiS-u głosami posłów PO i PSL . Następnie, równie szybko uzyskała akceptację koalicyjnego Senatu RP i podpis Prezydenta by już 1 lutego wejść w życie. Oznacza to, że została uchwalona w błyskawicznym tempie – bez należytych konsultacji społecznych m.in. z rolniczymi związkami zawodowymi, których przedstawiciele podnosili zdecydowanie ten problem na posiedzeniu sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, dnia 11 stycznia br. Zapowiadają oni m.in. złożenie wniosku do Rzecznika Praw Obywatelskich, wystąpienie do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie jej niekonstytucyjności właśnie m.in. ze względu pośpieszny tryb jej przyjęcia oraz ich krzywdzący charakter dla grupy społecznej rolników.

     Skąd ten pośpiech koalicji, poprzedzony długimi miesiącami nicnierobienia? To oczywiście proste – w polityce, jak nie wiadomo o co chodzi, to według wielu chodzi o kampanię wyborczą. Platforma Obywatelska, oraz Polskie Stronnictwo Ludowe, świadomie czekały ponad 13 miesięcy, by problem składek na ubezpieczenia zdrowotne rolników wyszedł dopiero po wyborach. Świadomie zatem skazywały proces legislacyjny w tej sprawie na skandaliczny tryb procesowania, kompromitujące braki, a samą ustawę na miano kolejnego bubla prawnego, tym razem wymierzonego w rolników. Czy tak postępują odpowiedzialni politycy, zwłaszcza ci, którzy rzekomo dbają przede wszystkim o interes wsi? Dziś warto zapytać wprost: czy politycy PSL, będąc w koalicji, zwlekali z pracami nad ustawą o składkach na ubezpieczenie zdrowotne rolników za 2012 r. w interesie polskiej wsi, czy też wyłącznie w politycznym interesie ich samych? Odpowiedź jest zupełnie jasna.

     Sama ustawa zawiera rozwiązania, które nie dość że znów nie wychodzą do końca naprzeciw tezom zawartym w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego (finansowanie składek wg TK powinno być zależne od dochodu obywatela), to jeszcze wprowadzają dodatkowy chaos. Ale to już specjalność koalicji PO i PSL, zwłaszcza, jeśli projekty ustaw przygotowywane są w Ministerstwie Zdrowia, a tak jest również i w tym przypadku.

     Zgodnie z ustawą od 1 kwietnia 2012 r. do 31 grudnia 2012 r. wysokość miesięcznej składki na ubezpieczenie zdrowotne rolników i członków ich rodzin, za każdą osobę podlegającą ubezpieczeniu, wynosić będzie 1 zł za każdy pełny hektar przeliczeniowy użytków rolnych. Przy czym składkę rolników i ich domowników, posiadających poniżej 6 ha przeliczeniowych, opłacać będzie KRUS. Płacić będą tylko ci rolnicy, którzy mają od 6 ha przeliczeniowych wzwyż.

     Wielu zadaje sobie pytanie: dlaczego i z jakiego powodu wybrano w/w próg powierzchni gospodarstwa, skoro wcześniej koalicja rządząca wprowadziła prawo dotyczące ubezpieczenia społecznego rolników w KRUS, które uznało, że dochody przynoszą gospodarstwa o powierzchni powyżej 50 ha i dlatego ich właściciele opłacają stosowne składki.

     Rozwiązanie to spotkało się z druzgocącą krytyką nie tylko opozycji (PiS głosował przeciw ustawie), a także rolniczych związkowców kojarzonych z PSL – głosującym za przyjęciem ustawy. Wg nich rząd, przygotowując nowe rozwiązanie, wrzucił do jednego worka wszystkich rolników mających do sześciu hektarów przeliczeniowych bez względu na ich dochody. Jednocześnie wprowadził dodatkową karę dla osób mających duże rodziny.

     Trudno nie zgodzić się z tą argumentacją. Koalicja PO-PSL nie zwróciła uwagi, po pierwsze na to, że samo posiadanie hektarów przeliczeniowych nie oznacza jeszcze dochodu, tak jak dochodu nie oznacza samo posiadanie np. ciężarówki, czy koparki. Są rolnicy, którzy gospodarują na stosunkowo niewielkim areale i uzyskują dochody (choć tych jest coraz mniej), a są i tacy, którzy pomimo gospodarowania na 30 ha nie wiążą końca z końcem (tych zresztą jest najwięcej).

       Z kolei pomysł, by ściągać od rolników składkę także za wszystkich ich domowników, może być nazwany nie inaczej, jak tylko schizofrenią. Wszak toczy się dyskusja nad polityką prorodzinną, a nie antyrodzinną. Jako antyrodzinne należy uznać karanie rolnika za wielodzietność? Łatwo dziś policzyć, że rolnik gospodarujący na 36 ha przeliczeniowych, zgłaszający do ubezpieczenia zdrowotnego w KRUS ośmioosobową rodzinę, każdego miesiąca będzie musiał zapłacić 300 zł, czyli łącznie 3600 zł rocznie. Nikt przy tym nie pyta go, czy ma dochody, czy nie. Wg rządu, w tym koalicyjnego PSL, ma mieć i koniec!!!

       Pośpieszna, niechlujna, antyspołeczna legislacja wprowadzająca wg wielu niekonstytucyjnie, dodatkowy podatek w ciągu roku budżetowego zapewne trafi do Trybunału i pewnie kolejny projekt koalicji znów upadnie. Na niekonstytucyjność zapisów ustawy zwracają uwagę nie tylko rolniczy związkowcy, ale także eksperci i posłowie opozycyjni, którzy domagali się rozpoczęcia procedury zmiany prawa tuż po wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Klub Prawa i Sprawiedliwości mając na uwadze zalecenia TK zaproponował, aby w obliczu faktu, iż jedynym, aczkolwiek niedoskonałym wskaźnikiem rolniczych dochodów jest płacony przez rolników podatek rolny - składkę zdrowotna odprowadzać od tego podatku. Ubytek odprowadzanych 9% podatku rolnego na składkę zdrowotną, miał być rekompensowany gminom przez Skarb Państwa. Koalicja odrzuciła zaproponowane rozwiązanie, aprobowane przez stronę społeczną.

       Pytanie, czy trzeba było się aż tak bardzo spieszyć? Zdaniem części posłów, w tym posłów PO, gdyby ustawa nie weszła w życie 1 lutego, to rolnicy w ogóle nie byliby objęci ubezpieczeniem zdrowotnym. Ale co innego mówiła opozycja. Nawet wyłamujący się z koalicyjnego chóru poseł Zych (PSL), który podkreślił w debacie sejmowej, że „zarówno zasady konstytucyjne dotyczące praw nabytych, jak i wnioski wynikające z orzecznictwa wskazują na jedną rzecz: z dniem 1 lutego, jeżeli ustawa nie weszłaby w życie, rolnicy nadal będą podlegać takim samym zasadom jak dotychczas”. Po tym stwierdzeniu podczas głosowania wstrzymał się od głosu.

       No to o co chodzi z tym huraganowym tempem skubania pieniędzy rolnika? Zapewne o kolejne zasilenie budżetu państwa poprzez kontrowersyjne prawo uderzające w najsłabszych, przy zachowaniu maksymalnie, pozytywnego wizerunku koalicji PO-PSL. Tylko co z troską o rolnika? Chyba, że rolnicy zgadzają się z Premierem Pawlakiem, który podczas debaty mówiąc o honorze rolników wyraził przypuszczenie, że w tej sprawie rolnicy zapewne będą woleli zapłacić zaproponowaną składkę zdrowotną.

      Może i tak będzie, tym bardziej, że w mediach, tak ogólnopolskich jak i regionalnych, często czytamy, że rolnikom bardzo dobrze się powodzi m.in. dzięki środkom unijnym. Interesy budżetowe rządu są osiągane często przy równoczesnym przeciwstawianiu sobie interesów grup społecznych, zawodowych (np. ustawa refundacyjna). Mieszkańcy wielkich ośrodków miejskich zapewne już w te tezy uwierzyli i na nic zdają się głosy samych rolników czy opozycji, obalające w sposób merytoryczny mit rolnika bogacza. Nie jest ważne, że dopłaty bezpośrednie dla polskich rolników są i będą mniejsze niż dla rolników z krajów zachodniej Europy, że rosną koszty produkcji rolnej w tym paliwa itp. Trwa pasmo rolniczych sukcesów bo przecież ostatnio rząd zaproponował – wobec radykalnego wzrostu cen paliw - podniesienie wysokości stawki zwrotu podatku akcyzowego z 0.85 na 0.95 zł. Ciekawe ilu Polaków wie, że w zgodzie z przepisami unijnymi rolnicy powinni dostać 1.30 zł w/w zwrotu. Obserwując poczynania władzy centralnej a nawet jej lokalnych przedstawicieli, reprezentujących różne organy państwa czy nawet samorządu (protestujących przeciwko likwidacji wielu ważnych instytucji w terenie) widać wyraźnie, że jest źle. Ci co mają pełną władzę w państwie próbują, szczególnie lokalnie – zapewne za namową swoich władz partyjnych – odgrywać role opozycji. Szkoda, że nieszczerze a przede wszystkim nieskutecznie. Dlatego do polskiego społeczeństwa zaczynają docierać argumenty opozycji. Poszkodowani rolnicy i mieszkańcy terenów wiejskich mogą być pewni, że Klub Prawa i Sprawiedliwości dalej będzie zabiegał o interesy polskiej wsi. Oczekujemy od polskiego rządu wynegocjowania zrównania unijnych dopłat bezpośrednich, stanowienia dobrego prawa oraz dobrego zarządzania polskim rolnictwem i obszarami wiejskimi. Liczymy, że nasze liczne projekty dobrych i potrzebnych ustaw zostaną wreszcie dopuszczone do procedowania w polskim parlamencie.

SŁAWOMIR ZAWIŚLAK

POSEŁ NA SEJM RP

 

 

 

Najnowsza galeria

Linki

sejmrp

pis

kppis

luw

uml

mypis solidarnosc

ruch-spol-kaczynski

Solidarni2010