czołg1Poseł Sławomir Zawiślak jako Prezes Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Okręg Zamość podjął współpracę, która doprowadziłą do rozpoczęcia inwestycji i podpisania umowy z wykonawcą rozbudowy wyremontowanego w ubiegłym roku Muzeum Historycznego Inspektoratu Zamojskiego Armii Krajowej im. Stanisława Prusa „Adama” w Bondyrzu. Przetarg nieograniczony na wykonanie prac budowlanych został ogłoszony w kwietniu br. w Biuletynie Urzędu Zamówień Publicznych. Do przetargu zgłosiły się trzy firmy. Wykonawcą została firma Atos Spółka z o.o. z Biłgoraja.Planowany termin zakończenia budowy nowej sali ekspozycyjnej to listopad 2019 r. Całkowity koszt przedsięwzięcia wynosi 484 717,42 zł. Związek otrzymał dofinansowanie w wysokości 360 tys. zł, a brakujące środki będą pokryte ze środków własnych, których wciąż nie jest wystarczająco. Poseł Zawiślak, w imieniu Związku, prosi o wsparcie finansowe i dziękuje stronie rządowej, innym sponsorom i członkom Związku za dotychczasową, tak owocną współpracę, na rzecz odbudowy Muzeum.

Będące własnością ŚZŻAK O/Z Muzeum funkcjonuje od 1972 r. i od początku jest udostępniane bezpłatnie dla zwiedzających. Jest to wyjątkowe miejsce pielęgnujące etos Armii Krajowej, mogące poszczycić się cennymi walorami muzealnymi i historycznymi, które od wielu lat upowszechnia wiedzę o historii i krzewi postawy patriotyczne. Muzeum może poszczycić się wieloma cennymi eksponatami muzealnymi np. kompletnym ołtarzem polowym WP okresu II Rzeczypospolitej, wyposażeniem i sprzętem wojskowym, w tym bardzo licznymi eksponatami w postaci m.in. broni palnej. Ww. decyzja rozbudowy Muzeum pozwoli na ekspozycję większej ilości muzealiów oraz intensywniejsze wykorzystanie muzeum do celów wystawienniczo-dydaktyczno-kulturalnych. W nowo wybudowanych salach planowane jest umieszczenie będących w zasobach Muzeum muzealiów, które nie zostały wykorzystane do wystawy stałej w budynku głównym. Budowa nowych sal pozwoli także na wyeksponowanie innych pozyskanych od właścicieli zbiorów. W tej sprawie toczone są aktualnie ważne rozmowy.

Powyżej wymienione działania inwestycyjne stanowią kontynuację prac podjętych w ubiegłym roku, kiedy to staraniem Posła Sławomira Zawiślaka - Prezesa ŚZŻAK O/Z, przeprowadzono generalny remont Muzeum i jego otoczenia, obejmujący m.in. remont budynku, konserwację muzealiów i unowocześnienie ekspozycji stałej pn. „Niezłomni Zamojszczyzny – walka zbrojna o niepodległość w latach 1939-1953”.

2

Architekt Tomasz Dudek informuje, że nowa inwestycja będzie realizowana w technologii tradycyjnej murowej z konstrukcją warstwową ścian zewnętrznych oraz drewnianą konstrukcją dachu. Architektura będzie nawiązywała do architektury regionalnej. Łączna powierzchnia użytkowa budynku wyniesie 143,98 m². Pełny zakres robót budowlanych obejmie roboty konstrukcyjne, ogólnobudowlane, elektryczne i instalacyjne. W ramach zadania planowany jest również zakup wyposażenia w postaci mobilnych ścianek wystawienniczych, gablot muzealnych i krzeseł.

W ramach upowszechniania wiedzy o możliwości bezpłatnego zwiedzania Muzeum informacja o muzeum i proponowanej ofercie została rozreklamowana w ramach internetowej kampanii reklamowej o szerokim zasięgu, pozwalającej na eksponowanie banerów informacyjnych na licznych stronach internetowych. Oferta została także przesłana drogą mailową, do wszystkich szkół na terenie województwa lubelskiego.

Przeprowadzony niedawno, kompleksowy remont obiektu już teraz pozwala na organizowanie wyjątkowych wydarzeń, dzięki którym młodzież może zyskać wyjątkową okazję do zapoznania się z historią Niezłomnych Zamojszczyzny, Bohaterów Powstania Zamojskiego. W ramach oferty Muzeum proponuje  m. in. organizację wykładów historycznych w Muzeum Historycznym AK w Bondyrzu, możliwość obejrzenia projekcji filmowych czy spotkania z ciekawymi ludźmi, m.in. weteranami AK w zależności od wybranej formy oferty, otrzymają do dyspozycji m.in małą salę kinową z możliwością obejrzenia wyprodukowanych przez Związek filmów, kiosk multimedialny oraz będą mieli sposobność obejrzenia nowoczesnej ekspozycji muzealnej. To wszystko pod okiem kontynuującego patriotyczne tradycje rodzinne Kustosza Muzeum – Pana Edmunda Sitka – syna założyciela i głównego pomysłodawcy utworzenia muzeum, historyka, byłego żołnierza Armii Krajowej i WiN – Jana Sitka. Jednocześnie Związek pozostaje otwarty na Państwa propozycje, które mogłyby udoskonalić niniejszą ofertę.

Związek w celu jeszcze szerszego udostępniania Muzeum jako atrakcji zaprasza do wzajemnie korzystnej współpracy lokalne firmy, działające w szeroko rozumianym rynku turystycznym. Dziękujemy za już nawiązaną współpracę właścicielom restauracji „Chata Rybaka”, która znajduje się w sąsiedztwie Muzeum w Bondyrzu.

W ramach tej oferty bezpłatnego zwiedzania muzeum istnieje np. możliwość wyznaczenia indywidualnego terminu  zwiedzania (po uprzednim uzgodnieniu z Kustoszem Muzeum – Panem Edmundem Sitkiem – tel. 696273788) bądź skorzystania z aktualnie wyznaczonych godzin zwiedzania, tj.:  środa – 8.00-16.00, czwartek – 8.00-16.00, piątek – 10.00-18.00, sobota – 10.00-18.00, niedziela (za wyjątkiem ostatniej niedzieli miesiąca) – 10.00-18.00.

4  3

 

 

 

 

 

Zdjęcia z budowy

rozbudowa muzeum w bondyrzu DSC 0375b DSC 0377b

 

 

 

 

 


rozbudowa muzeum w bondyrzu
rozbudowa muzeum w bondyrzu

17 lutego br. o godzinie 11.00 odbędzie się protest rolników w Starych Królach. Dzień później rolnicy będą protestować w Hucie Turobińskiej.

Odpowiadając na apele protestujących rolników, podnoszone podczas odbytej już blokady drogi w Starych Królach oraz poniedziałkowego zebrania organizacyjnego n/t nowego protestu odbytego w Tarnogrodzie apelujemy do wszystkich wójtów, burmistrzów i pozostałych samorządowców do wsparcia protestu rolników w ich nierównej walce z niszczącą polskie rolnictwo polityką rządu PO-PSL. Szczególnie zapraszamy do udziału w proteście samorządowców z PSL-u, którzy mając dobre kontakty z władzami swojej partii namawiali rolników żeby głosowali na ich ugrupowanie polityczne. Oczekujemy, że w trakcie spotkania z rolnikami w/w samorządowcy poznając postulaty rolników przekażą je swoim partyjnym kolegom dla ich skutecznej realizacji i w efekcie zadbania o godne warunki życia dla ciężko pracujących i nieszanowanych rolników.

Zapraszamy do skutecznego poparcia rolników również Panią poseł Genowefę Tokarską (PSL), która jako mieszkanka naszej ziemi reprezentuje partię, która praktycznie od 1945r. prawie bez przerwy uczestniczy w rządzeniu naszym krajem i- jak podnoszą jej władze - troszczy się o rolnictwo zatem i odpowiada za politykę dotyczą polskiej wsi. Wchodząc w skład także aktualnie rządzącej większości rządowej przedstawiciele PSL - obejmujący ważne stanowiska w państwie - decydują o wprowadzaniu rozwiązań dotyczących rolnictwa w kraju oraz odpowiadają za obronę interesów polskich rolników w Unii Europejskiej. Należy się zgodzić z wnioskami protestujących rolników, że obecna zapaść ekonomiczna polskiego rolnictwa to wynik wprowadzania nieudanych rozwiązań oraz braku skuteczności działań w obronie interesów polskiej wsi na forum Unii Europejskiej. Razem powinniśmy ten niekorzystny fakt zmienić dla dobra Polski i mieszkańców wsi.

Zapraszamy na protest również przedstawicieli lokalnej Platformy Obywatelskiej, w tym szefową biłgorajskich struktur Panią Zofię Woźnicę, która wspólnie z PSL współrządzi w Sejmiku Województwa Lubelskiego i reprezentuje na naszej ziemi drugiego, sprawującego władzę w naszym kraju decyzyjnego koalicjanta. Liczymy takźe na wsparcie rolników i skuteczne zaangażowanie się w sprawy polskiej wsi ze strony posła Mariusza Grada ( PO).
|Szanowni Samorządowcy, nasi rolnicy zasługują na to by im pomóc. Oni liczą na nasze wsparcie bo to oni nas wybierają. W tych trudnych chwilach trzeba wykazać się solidarnością, zwłaszcza że większość z Was wywodzi się ze wsi, a nasi ojcowie, dziadowie i pradziadowie zawsze walczyli o polską ziemię, dlatego teraz pomóżmy rolnikom by nie zostali zniszczeni przez tak fatalną politykę rządu PO- PSL. Rolnicy liczą na Was dlatego nie uciekajcie szczególnie od odpowiedzialności za poczynania Waszych kolegów z koalicji PO-PSL, nie udawajcie opozycji, którą zdecydowanie nie jesteście i przyczyńcie się do skutecznej realizacji rolniczych postulatów u rządu PO-PSL.

Sławomir Zawiślak, poseł na Sejm RP
Agata Borowiec, Radna Sejmiku Województwa Lubelskiego
Andrzej Kozina, Piotr Olszówka Radni Rady Powiatu Biłgorajskiego

W czasie licznych protestów rolników w Sejmie dnia 05.02.br obradowała Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Na jej - ustalone dużo wcześniej - posiedzenie miał przybyć minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi Marek Sawicki.

  • Podczas posiedzenia sejmowej komisji podjęty został temat tragicznej sytuacji w rolnictwie m.in. kryzys na rynku trzody chlewnej, temat depopulacji dzików w 2015r, a także miały być przedstawione postulaty podnoszone w trwających w całym kraju rolniczych protestach. Niestety, minister Sawicki nie przybył na komisję. Tłumaczył się spotkaniem z delegacją związku niemieckich rolników – mówi poseł Sławomir Zawiślak, poseł na Sejm RP i członek Komisji.
  • Licznie przybyli na Komisję rolnicy chcieli rozmów z Ministrem, który wzywał do rozmów nie na drogach ale w urzędowych warunkach. Także i większość posłów chciała aby minister pojawił się na komisji i odniósł się do nurtujących rolników problemów. Dlatego posłowie opozycji - oburzeni zachowaniem Ministra - przegłosowali wniosek o przerwanie posiedzenia Komisji i zobowiązanie Ministra do przybycia na jej posiedzenie.

Komisja zebrała się powtórnie po 6 godzinach przerwy a przybyły Minister w swojej odpowiedzi na podniesione przez rolników i posłów problemy nazbyt często - w swojej niemocy - mówił m.in. o potrzebie powołania zespołów do ich rozwiązywania a nawet w ogólnych wypowiedziach wydawało się, że oczekiwał aby to rolnicy te rozwiązania przeforsowali w Unii Europejskiej celem zabezpieczenia polskich interesów. Szkoda, że Minister nie zauważył że rząd PO-PSL przez prawie 8 lat swoich rządów - mając w kraju pełnię władzy a ponadto obowiązek skutecznego reprezentowania interesów polskich także naszych rolników w UE nie wywiązuje się ze swoich obowiązków.

Komisja zakończyła obrady o 21.00 a efekty jej obrad rolnicy poznają w najbliższym czasie. Aczkolwiek nie wierzę w pozytywną sprawczość rządu PO-PSL to na pewno rolnikom życzę wszystkiego najlepszego. Jako członek Zespołu Rolnego Prawa i Sprawiedliwości wraz z kolegami będę nadal kontynuował konieczną pracę na rzecz poprawy losu polskiej wsi.

Kiedy Rosja ogłosiła, że w ramach reakcji na sankcje ze strony Zachodu wprowadza embargo m.in. na owoce i warzywa stało sięjasne, że cios ten dotknie przede wszystkim polskich producentów, którzy od lat są największymi unijnymi eksporterami do Rosji jabłek, papryki itp. Rolnicy mieli nadzieję, że rząd podejmie natychmiast  skuteczne działania osłonowe. Jednak jużpierwsza wypowiedźMinistra Sawickiego jednoznacznie pokazała, że to tylko marzenie.

Marek Sawicki, skompromitowany m.in. aferąElewaru Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi ( PSL ), z rozbrajającąszczerościąpoinformował, że przecieżembargo na nasze warzywa i owoce nie może byćżadnym zaskoczeniem, bo można sięgo było spodziewaćjużod kilku miesięcy. Nie dodałjednak, że skoro tak, to każdy normalny rząd przez kilka miesięcy znalazłby nowe rynki zbytu dla tych polskich produktów, które obłożone zostanąembargiem, a przede wszystkim aby wypracowałby z KomisjąEuropejskąrealne działania osłonowe. Każdy normalny rząd, ale nie rząd polski. Niestety Minister Rolnictwa albo nie miałna to zwyczajnie czasu –nieustanny PR, ciągłe wywiady i udziały w audycjach i programach radiowo-telewizyjnych, albo nie byłw stanie takich działańzorganizować.  Nie miał czasu na jakąśtam politykęrolną, niech rolnik radzi sobie sam. Jaki jest tego efekt?

Przewidywane straty dla polskiego sektora rolnego - dotkniętego rosyjskimi sankcjami-  to ok. 500 mln euro. I strat tych niestety w żaden sposób nie da sięuniknąć. Nieudolność rządu sprawiła, że nie ma żadnych nowych rynków zbytu na polskie jabłka, paprykęitp. Rząd nie wynegocjowałteżżadnego realnego wsparcia dla polskich rolników ze strony Komisji Europejskiej, bo przecieżw kontekście tak dotkliwych strat kwota 125 mln euro wygospodarowana na wsparcie dla wszystkich rolników UE jest żenująco niska. Co więcej, rolnicy w ogóle nie zostali przygotowani do właściwego ubiegania sięo pokrycie strat z tej puli środków. W Agencjach panowałchaos –nikt nie wiedziałi nie wie do końca o co chodzi. Przyjęto absurdalnązasadę„kto pierwszy ten lepszy", któranarusza zasadęrówności i może doprowadzićdo tego, że zabraknie pieniędzy dla najbardziej potrzebujących tego wsparcia producentów warzyw i owoców.

Chaos ten doprowadziłdo kolejnego problemu. Według najnowszych informacji prasowych Komisja Europejska podjęła decyzjęo zawieszeniu i tak żenująco niskiego wsparcia, tłumacząc swoje stanowisko wątpliwościami w zakresie złożonych wniosków, głównie tych nadesłanych z Polski, a stanowiących ponad 80% wniosków złożonych ogółem. Unijne rządy, w tym także polski, mająsześćtygodni na sprawdzenie wniosków, weryfikacjęi nadesłanie wyjaśnień. Od tego Komisja uzależnia decyzjęo wypłacie rekompensat, które jej zdaniem zostały mocno zawyżone. Znając niekompetencję resortu można miećpoważne wątpliwości, czy wyjaśnienia te zostanązłożone na czas i czy będąwystarczające.

Niestety wkrótce możemy byćświadkami załamania wnioskujących o rekompensaty rynków rolnych i bankructwa tysięcy gospodarstw towarowych, czego konsekwencjąmoże byćkryzys społeczny nie tylko na polskiej wsi. A przecieżwarto przypomniećw tym miejscu, że Polska do tej pory nie uporała sięze skutkami epidemii ASF, która spowodowała znaczny spadek cen trzody chlewnej, dający sięszczególnie we znaki hodowcom z województw tzw. „Polski Wschodniej". Ponadto prawdopodobna zmowa cenowa podmiotów skupowych doprowadziła do bardzo niskich cen w skupach na wszystkie owoce miękkie. A przecieź w minionym roku nastąpiłgwałtowny wzrost cen środków do produkcji rolnej, szacowany przez specjalistów od 150 % do 300 %, przy równoczesnym 60% spadku cen za produkty rolne. Narastający kryzys stanowi poważne zagrożenie dla małych gospodarstw, powodując zubożenie wsi oraz stopniowy upadek przemysłu rolno-spożywczego. Do takich właśnie efektów doprowadziły kilkuletnie rządy PSL-u w resorcie rolnictwa.

Podczas spotkańz oburzonymi rolnikami zwracano mi uwagę, że gdyby do tak potężnego kryzysu na wsi doprowadziły rządy PiS, to PSL i jego poplecznicy jużdawno wyprowadziliby ludzi na blokady itp. Dlaczego tego nie robi PiS? Sami rolnicy twierdzą, że to niestety nie ma jużsensu. Po co cierpiećmająjeszcze dodatkowo inni użytkownicy dróg, przedsiębiorcy, skoro po tym rządzie i tak jużnic dobrego spodziewaćsięnie można.  Dlatego jedynym rozwiązaniem jest odsunięcie rządu PO-PSL od władzy. Najpierw jesieniąb.r w samorządach, a za rok w wyborach parlamentarnych. Wtedy będzie można skutecznie wdrożyć przyjaznąwsi i Polsce politykęrolnąprzygotowanąprzez Prawo i Sprawiedliwość. Tylko to daje szansęna powstrzymanie zapaści na polskiej wsi.

Afera podsłuchowa po raz kolejny obnaża stan moralny liderów koalicji rządzącej, tym razem w szczególności PO, jak i degradację struktur państwa polskiego pod rządami tej koalicji. Skandalem jest fakt, że najbliższy współpracownik Premiera dogaduje się w Prezesem NBP w sprawie zasypania dziury budżetowej dodrukowanym pieniądzem po to tylko, żeby oszukać społeczeństwo co do stanu finansów państwa i dzięki temu wygrać kolejne wybory. Skandalem jest działalność panów Parafianowicza i Nowaka i innych " bohaterów" nagrań. Nie mniejszym skandalem jest również fakt, że minister odpowiedzialny za najważniejsze służby w państwie nie jest w stanie uchronić się przed nielegalnymi podsłuchami.

Zgadzam się, że to kto i po co nagrywał w aferze taśmowej trzeba wyjaśnić, ale jest to kwestia trzeciorzędna. Zdecydowanie nie zgadzam się jednak z twierdzeniem, że ten ktoś był ukrytym reżyserem tworzącym spektakl mający na celu podważenie fundamentów państwa polskiego - przecież główni bohaterowie tych nagrań nie czytali swoich ról z podanych im kartek lecz w szczerej rozmowie i skandalicznym języku obnażali fatalną jakość swoich rządów. Najważniejsze jest też to, że tak jak w czasie afery Rywina grupa trzymająca władzę wysłała Rywina do Michnika, tak teraz wysłano ministra Sienkiewicza do szefa NBP Belki. Wysłano go by za publiczne pieniądze, bo przecież środki NBP są pieniędzmi nas wszystkich, zrobił polityczny interes mający pomóc PO wygrać wybory.

Kolejna afera jest niebezpieczna dla naszego państwa. Po pierwsze dlatego, że rząd nad nim nie panuje - nie panuje także nad służbami, które nie wykonują swoich zadań. Po drugie dlatego, że rząd czując się zagrożony sięga po metody obrony zdecydowanie godzące w podstawy demokracji o czym świadczy chociażby akcja prokuratury i ABW w redakcji WPROST.  Akcja godząca w wolność słowa będącą przecież jedną z podstaw demokracji. Jeśli rzeczywiście prokurator generalny, który ma być niezależny i stać na straży sprawiedliwości robi polityczne "deale" z Premierem to jest to koniec państwa. Państwo rządzone przez Platformę przegniło. Te nagrania pokazują, że pod rządami Tuska i PO, ministrowie  na niby prywatnych spotkaniach załatwiają interesiki w knajpach i targują się stołkami w imię własnych korzyści.

Tusk nazywa taśmy "przykra sprawą" - on powinien podać się do dymisji i przeprosić Polaków. Te taśmy to przecież podobna sytuacja do tej jaka była na Węgrzech kiedy skompromitowany premier, po słynnych słowach „kłamaliśmy rano, kłamaliśmy wieczorem" odszedł. Tusk, tak jak na Węgrzech, od prawie 7 lat oszukuje Polaków, a te rozmowy to tego materialny dowód. W tej sytuacji jedynym sensownym rozwiązaniem jest natychmiastowa dymisja tego rządu.

Rolnicy musieli wyjść na ulice i zagrozić marszem na Warszawę, aby rząd zajął się problemem Afrykańskiego Pomoru Świń (ASF), który może być „gwoździem do trumny" polskiej produkcji trzody chlewnej. Nie można wykluczyć, że bierność rządu PO- PSL jest pokłosiem walki o przywództwo w PSL. Stanisława Kalembę zastąpił stary-nowy minister Marek Sawicki.

Problem nie pojawił się nagle. Zaniepokojeni sytuacją posłowie Komisji Rolnictwa zwracali uwagę na realną groźbę przywleczenia choroby do naszego kraju przez dziki. Odpowiedzi ówczesnego ministra Kalemby i jego współpracowników były uspokajające: „jesteśmy silni, zwarci i gotowi, i nic złego się nie może wydarzyć". Niestety się wydarzyło!


Także parlamentarzyści PiS, zauważając przepisy prawa unijnego, zobowiązujące rząd polski do przygotowania tzw. planu awaryjnego postępowania na wypadek wystąpienia wirusa domagali się przygotowania mechanizmów, które uchronią rolników przed stratami. Problem podnosiły także związki i organizacje rolnicze Minister Rolnictwa zlekceważył te sygnały i takich działań nie podjęto, nawet po wstrzymaniu przez Rosję importu wieprzowiny z Unii. Wyznaczono za to tak zwaną strefę zapowietrzoną, czyli obszar w którym wstrzymano obrót wieprzowiną. Pas ochronny sięgał powiatów leżących nawet 300 kilometrów od miejsca, gdzie znaleziono zarażone dziki. Wielu producentów trzody chlewnej stanęło przed widmem bankructwa. Ceny w skupie spadły nawet o 50%. Upływały dramatyczne dla rolników dni i tygodnie, a ministerstwo, zamiast zająć się organizacją interwencyjnego skupu i wyciszeniem paniki wśród konsumentów, skupiło się na personalnych rozgrywkach w PSL. Na początku marca minister Kalemba ogłosił dymisję. Wśród powodów tej decyzji wymienił, m.in. „brak realizacji przez rząd ustaleń, dotyczących zwalczania skutków Afrykańskiego Pomoru Świń". Mówiąc inaczej, wydaje się, że jacyś ważni państwowi urzędnicy sabotowali decyzje Kalemby. Wkrótce okazało się, że byłemu ministrowi chodzi o Agencję Rezerw Materiałowych, instytucję podległą Ministerstwu Gospodarki, kierowanemu przez J. Piechocińskiego, szefa PSL. Agencja miała zająć się skupem tuczników, ale tego nie zrobiła. Czyżby Piechociński, blokując Kalembę, chciał udowodnić jego nieudolność i utorować powrót na ministerialny stołek Markowi Sawickiemu?

Rolnicy od dobrych kilku tygodni są mamieni przez ministrów z PSL, że pomoc lada dzień ruszy. A przecież dopiero tydzień po wykryciu ASF w Polsce, w obliczu licznych rolniczych protestów 24 lutego br. minister rolnictwa wystąpił do UE o uruchomienie rekompensat i dopłat do prywatnego przechowywania. Ostatecznie 20 marca zostały one zarekomendowane przez UE. Według rolników nie ma szansy na zrekompensowanie poniesionych strat ponieważ dopłata będzie tylko do pierwszych 100 kg wagi tucznika a przerośnięte sztuki mają już w tej chwili nawet po 150 -180 kg. Nie ruszył też na dobre skup na powiększenie stanu rezerw strategicznych, który ma być realizowany przez Agencję Rezerw Materiałowych.W stanowisku Lubelskiej Izby Rolniczej czytamy, że „ zapowiadany skup tuczników ze strefy buforowej na obszarze powiatu bialskiego i włodawskiego do 19 marca 2014r odbył się tylko jeden raz, skupiona została niewielka ilość zwierząt, rolnicy nie otrzymują rekompensat... „ Przedsiębiorcy nie chcą też przetwarzać mięsa na potrzeby zwiększania rezerw, bo obawiają się utraty świadectw eksportowych. W efekcie rolnicy nie mają co zrobić z tucznikami. Rolnicy w zakażonych strefach muszą ponosić także koszty stosowania dodatkowych wymogów i środków ochronnych. Tych kosztów nikt im nie zwróci.


Hodowcy skandalem określają zastosowane restrykcje i tak szerokie strefy zakażone, pomimo iż choroba nie wystąpiła w stadach świń, a jedynie u 2 dzików, a od ponad miesiąca nie został wykryty żaden nowy przypadek ASF. Obecny minister rolnictwa zapowiada zmniejszenie strefy zakażonej, ale nie ma informacji, czy nowa decyzja zostanie zatwierdzona wcześniej niż 30 kwietnia, kiedy traci moc obowiązująca decyzja wykonawcza KE. W granicach obecnie obowiązującej strefy zakażonej jest ok. 400 tys. tuczników, z czego pilnie należy sprzedać ponad 40 tys. sztuk. Rząd zlekceważył ponadto zgłaszane wielokrotnie sygnały o negocjacjach państw „za plecami UE" odnośnie eksportu do państw Unii Celnej. Zarzuty te potwierdziły się, bo stosunkowo niedawno do Rosji wjechały transporty mięsa z Austrii i Danii. Jest to złamanie zasady solidarności w Unii Europejskiej, kosztem polskiego rolnictwa mającego zablokowany eksport do krajów Unii Celnej (ok. 80 tys. ton). Taka sytuacja w niedługim czasie doprowadzi do bankructwa wielu polskich gospodarstw i dalszego spadku pogłowia.


Problem ASF przerasta rząd. Potrzebne są zmiany, nie tylko w kontekście sytuacji na rynku trzody chlewnej. Ten rząd nie spełnia obietnic, nie realizuje m.in. Dezyderatu przyjętego w sprawie ASF w marcu br. przez Komisję Rolnictwa i Rozwoju Wsi. W wielu wypadkach wycofuje się z instrumentów wsparcia krajowego, także wprowadzonego przez PiS. Faktem jest także, że w 2008 r. koalicja PO-PSL w ramach przeglądu Wspólnej Polityki Rolnej niepotrzebnie zgodziła się na likwidację interwencyjnego skupu żywca wieprzowego, co było zapisane w prawie unijnym po naszym wejściu do UE. Gdyby nie zmieniono tego prawa to dzisiaj UE musiałaby podjąć i sfinansować interwencję. Potrzebne są jednak kompleksowe zmiany, bo jeśli ten rząd znowu rolnikom „podłoży kolejną świnię", polskie rolnictwo tego zwyczajnie nie wytrzyma.

Sławomir Zawiślak
Poseł na Sejm RP
Przewodniczący Lubelskiej Rady Regionalnej PiS

 

Najnowsze galerie

Linki

sejmrp

pis

kppis

luw

uml

mypis solidarnosc

ruch-spol-kaczynski

Solidarni2010